W McDonald's skupiamy się na kompetencjach przywódczych Aplikuj

Przyszedł do McDonald’s w pierwszym tygodniu studiów, aby odciążyć finansowo rodziców. Jako 19-latek nie pomyślałby, że już po kilku miesiącach dostanie stanowisko managera, a kilka lat później po raz pierwszy zostanie kierownikiem. Mateusz Lizik obecnie zarządza 100-osobowym zespołem, a jego receptą na sukces są po prostu ludzie.
 

Większości studentów towarzyszą podobne obawy: odbiorę dyplom ukończenia studiów i… co dalej? Ty też obawiałeś się tego, co będzie po studiach?
Ja bardziej obawiałem się przeprowadzki do dużego miasta na studia. To było dla mnie bardziej stresujące niż same studia. Miałem pewne plany związane z moim kierunkiem studiów, czyli psychopedagogiką, ale McDonald’s szybko je zweryfikował. Moja ścieżka rozwoju od momentu rozpoczęcia pracy do stanowiska managera była bardzo szybka, dlatego postanowiłem, że skończę studia, ale przyszłość zwiążę z McDonald’s.

Zanim przekonałeś się na własnej skórze o możliwościach rozwoju, co skłoniło cię do tego, aby aplikować do McDonald’s?
Przede wszystkim chciałem odciążyć rodziców, gdy poszedłem na studia. Taki zastrzyk gotówki bardzo pomógł mi w studenckim życiu w dużym mieście. Po tygodniu studiowania w Bydgoszczy zobaczyłem baner w jednym z centrów handlowych z informacją, że McDonald’s szuka osób do pracy. Kilka miesięcy później byłem już managerem, a miałem dopiero 19 lat.

Co zaskoczyło cię w pierwszych dniach pracy?
To jest pytanie, które często zadają mi osoby na rozmowach kwalifikacyjnych, które przeprowadzam. Praktycznie zawsze boją się dużego ruchu, raz nawet usłyszałem, że wygląda to tak, jakby pracownicy grali jakiś utwór rockowy na fortepianie, tak szybko składają kanapki. Również się tego obawiałem, ponieważ zaczynałem pracę w weekend, a wtedy zawsze jest duży ruch. Zaskoczyło mnie jednak to, że obok stała osoba, która cały czas mnie wspierała. Nie dostałem sygnału, że jestem zbyt wolny, a tego często boją się nowe osoby. Byłem naprawdę miło zaskoczony tym ciepłym przyjęciem i pomocą, której doświadczałem na początku.

W jaki sposób studia pomogły ci w pracy?
Przede wszystkim nauczyły mnie komunikacji. Manager zarządza kilkunastoosobowym zespołem, na który składa się wiele osobowości, temperamentów i sytuacji życiowych. Jego rolą jest m.in. zapobieganie ewentualnym zgrzytom i niedomówieniom. Rozmawiamy ze sobą nie tylko o pracy, dla mnie liczy się dobre samopoczucie załogi.

Jak wyglądała twoja droga do momentu objęcia stanowiska kierownika?
Tak jak wspomniałem, już po kilku miesiącach zostałem managerem. Po mniej więcej 2 latach, jako zastępca kierownika, zajmowałem się prowadzeniem restauracji, a do moich obowiązków należało m.in. zatrudnianie nowych osób, prowadzenie dokumentacji czy dbanie o szkolenia pracowników. Później przyszedł czas na rolę kierownika restauracji i muszę przyznać, że dzięki temu, że ówczesna kierowniczka przygotowała mnie do tej roli w pełni, nie bałem się przejęcia restauracji. Jakiś czas później przyszło kolejne wyzwanie – wyjechałem do Piły, aby pomóc zbudować zespół managerski oraz pracowniczy. Czekało mnie naprawdę dużo pracy, ale opłacało się, bo dzięki temu zacząłem prowadzić kolejną restaurację.

No właśnie, następne duże wyzwanie na koncie!
Tak, to było genialne doświadczenie! W Nakle nad Notecią, gdzie teraz pracuję, dużym wyzwaniem było stworzenie zespołu managerskiego. Przypomniała mi się wtedy rozmowa z moim pierwszym kierownikiem, który już po kilku miesiącach dał mi szansę, mimo tego, że miałem bardzo krótki staż pracy. W McDonald’s skupiamy się bardziej na umiejętnościach przywódczych i liderskich, patrzymy na to, czy wybrane osoby będą umiały pociągnąć za sobą zespół, i czy pracownicy będą czuli się przy nich bezpiecznie. Myślę, że właśnie to zaufanie pozwala rozwijać kompetencje managerów.

W tym momencie zarządzasz setką pracowników! Co według ciebie jest kluczowe w budowaniu ducha zespołu?
Wydaje mi się, że trzeba zacząć od dobrego zespołu managerskiego, bo kierownik sam nie jest w stanie zarządzać setką osób. Musi mieć wsparcie w managerach, którzy będą jego prawą ręką. Ja na pierwszym miejscu stawiam na rozmowy z moimi pracownikami – nie tylko na temat wyników, ale na tematy interpersonalne. Dobre kontakty z pracownikami to klucz do sukcesu, dlatego zawsze powtarzam, że po pierwsze jestem człowiekiem, dopiero później kierownikiem.

Duży zespół to mieszanka wielu kultur, osobowości i charakterów. Co robisz, żeby ta mieszkanka była zgrana?
Przede wszystkim… integrować się! Robimy najlepsze imprezy integracyjne, podczas których nasi pracownicy mogą się lepiej poznać – w trakcie pracy nie zawsze jest to możliwe, bo pracujemy w różnych godzinach. Organizujemy także konkursy grupowe – zwycięskie drużyny spędzają razem czas poza pracą.

Pewnie często ludzie pytają cię o najlepsze wspomnienia z McDonald’s. Do jakich historii zawsze wracasz z uśmiechem?
Bardzo miło wspominam rozmowy z gośćmi. Często zdarza się, że ktoś prosi kierownika – idę wtedy z obawą, że czeka mnie „reprymenda”, tymczasem zostaje pozytywnie zaskoczony, bo okazuje się, że gość chce nam podziękować za miłą wizytę. Muszę też powiedzieć o ludziach poznanych w McDonald’s; ja właśnie tutaj poznałem swoją narzeczoną.

Gdybyś miał przekonać młodą osobę, która ma w głowie wiele stereotypów dotyczących pracy w McDonald’s, do spróbowania swoich sił w restauracji, co byś jej powiedział?
McDonald’s to najlepsza opcja, jeśli chcesz rozwijać swoje kompetencje. Nie patrzymy na staż pracy, dlatego rozwinąć może się u nas każdy. Często młodzi ludzie przychodzą do nas z myślą o wakacyjnej, dorywczej pracy, a zostają na długie lata. Możliwość szybkiego awansu, rozwoju wielu umiejętności i ludzie, których spotykają w McDonald’s sprawiają, że szybko zapominają o stereotypach.

 

 

Przeczytaj
poprzedni
25 października 2019
5 kompetencji, które zdobędziesz w McDonald's
Aplikuj