Uśmiech, życzliwość i serdeczność to nasze znaki firmowe Aplikuj

Rozmowa z Beatą Sokołowską, drugim asystentem kierownika w restauracji McDonald’s w Sulechowie.

Restauracja McDonald’s w Sulechowie ma niespełna pół roku. Jesteś z firmą od początku i o swojej pracy możesz powiedzieć, że jest…

Fantastyczna (śmiech)! A mówiąc zupełnie poważnie, jest dla mnie nowym, ciekawym wyzwaniem. Wcześniej pracowałam w biurze, zawsze w tych samych godzinach, z tymi samymi ludźmi. Było… zwyczajnie.

A tutaj nie jest zwyczajnie?

Nie. Ta praca jest inna – otwiera mnie na świat, na ludzi, na nowe doświadczenia. Tu zawsze coś się dzieje, jestem w ruchu, z kimś rozmawiam, komuś pomagam, kogoś pozdrawiam. Poznaję wiele osób, mogę wykazać się kreatywnością, energią i zdolnościami menadżerskimi. Tutaj codziennie uczę się radzenia sobie w różnych sytuacjach.

Jak trafiłaś do McDonald’s?

Banalnie. Po prostu szukając pracy, odpowiedziałam na ogłoszenie zamieszczone na portalu internetowym. Akurat w Sulechowie powstawała pierwsza w mieście restauracja. Szczęśliwy traf sprawił, że dostałam tę pracę. Na początku nie wiedziałam, jak będzie wyglądał zakres moich obowiązków. Restaurację otwieraliśmy 15 grudnia, ale już w listopadzie jeździłam na szkolenia do McDonald’s w Polkowicach. Spodobało mi się, wdrożyłam się w obowiązki, poznałam fantastycznych współpracowników i stwierdziłam, że zostaję. Choć w międzyczasie zaproponowano mi też inne zajęcie, uznałam, że chcę pracować w McDonald’s. I to była bardzo dobra decyzja. Dziś jestem drugim asystentem kierownika restauracji, zarządzam ludźmi, rozdzielam zadania…

Czyli można tutaj zrobić karierę!

Oczywiście! Jestem tego najlepszym przykładem (śmiech). Zaczynałam jako menadżer, później zostałam kierownikiem zmiany, następnie – gdy spośród wszystkich kierowników wybierano czworo głównych – znalazłam się w tym gronie. Dziś jestem kierownikiem ds. rozwoju ludzi i drugim asystentem kierownika restauracji. Zatem widać jak na dłoni, że będąc zaangażowanym w pracę, w czasie kilku miesięcy można awansować na wyższe stanowisko. A to oczywiście wiąże się z podwyżkami, premiami.

Jak pracujecie?

Całym sercem! Przede wszystkim mamy fantastyczny zespół, a to przecież ludzie tworzą klimat miejsca. Dzięki temu, że jesteśmy zgrani, praca jest dla nas przyjemnością. Śmiech i uśmiech są u nas mile widziane. I choć jesteśmy zróżnicowani wiekowo – pracują u nas i uczniowie, i osoby w średnim wieku – bariery absolutnie nie ma. Dobry kontakt z szefostwem i drobne gesty, np. mówienie sobie po imieniu, sprawiają, że atmosfera jest po prostu ciepła, przyjazna, niemalże rodzinna. To bardzo ważne, bo w pracy spędzamy sporą część dnia. Niezwykłe u nas jest to, że można pracować tylko w weekendy albo tylko pięć godzin w ciągu dnia. Bardzo elastycznie podchodzimy do pracowników. Co ważne zatrudniamy też osoby niepełnosprawne. I wszystkich, na każdym stanowisku, szkolimy. Szanujemy siebie nawzajem i sobie pomagamy. W restauracji zatrudnionych jest około 50 pracowników. W zależności od dnia tygodnia na zmianie pracuje około 10 osób. Ja sama często pojawiam się na innych stanowiskach, by pomóc tym, którzy akurat tego potrzebują. Naprawdę wszyscy bardzo się staramy, by nasi klienci byli obsługiwani szybko i sprawnie, żeby byli zadowoleni.

Jeśli o zadowolenie chodzi… Chyba jeszcze nie widziałam pracownika w McDonald’s, który nie byłby serdeczny dla klientów. Uśmiech to wasz znak firmowy?

Tak! Dokładnie tak można powiedzieć. Dużą wagę przywiązujemy do gościnności i serdeczności wobec naszych gości. Zależy nam, by każdy czuł się dobrze, był miło przywitany i należycie obsłużony.

Goście udowadniają, że warto się starać?

Oczywiście. Uśmiechnięty, usatysfakcjonowany gość to dla nas radość i poczucie dobrze wykonanej pracy. Klienci nas doceniają, pozdrawiają, są życzliwi. Mamy gości, którzy odwiedzają nas regularnie, znamy się, wiemy, kto co zamawia, co podać tacie z dziećmi, a co grupie nastolatków, którzy przyjeżdżają po szkole. I to jest fantastyczne.

Lubisz swoją pracę?

Bardzo. I z czystym sumieniem poleciłabym ją znajomym. I ze względu na zarobki i na ludzi, z którymi pracuję. Poza tym praca w dużej, światowej firmie to też bonusy dla pracowników, karty do klubów sportowych, rabaty na posiłki w naszej restauracji, spotkania integracyjne, wyjazdy, szkolenia. U nas nie ma umów śmieciowych, zleceń. Tu każdy pracuje na etat, nawet na drobną część, ale jednak na umowę o pracę. Mamy poczucie, że się o nas dba.

 

 

Wywiad przygotowany i pierwotnie opublikowany przez Gazetę Lubuską.

Przeczytaj
poprzedni
24 października 2018
McDonald’s zatrudnił w tym roku ponad 23 tys. pracowników młodocianych
Przeczytaj
następny
23 listopada 2018
W McDonald’s jest miejsce dla każdego młodego duchem
Aplikuj