Przede wszystkim – szacunek do drugiego człowieka Aplikuj

Początki nigdy nie są łatwe, a droga na szczyt bywa kręta. Jak wyglądało zakładanie własnego biznesu w latach 90. i jaki jest przepis na zawodowy sukces? Rozmawiamy z Aliną Borucką – pierwszą polską franczyzobiorczynią McDonald’s, właścicielką 8 restauracji na północy Polski i laureatką prestiżowej, globalnej nagrody Golden Arch Award.

Ostatnio otrzymała pani globalną nagrodę Golden Arch Award – dla najlepszych franczyzobiorców McDonald’s. W ten sposób doceniono 25 lat pani intensywnej pracy. To oczywiście nie koniec pani drogi zawodowej, ale gdzie był jej początek?

To był trudny czas dla naszego kraju. Lata 90., razem z mężem próbowaliśmy się odnaleźć w nowym ustroju i zupełnie innej rzeczywistości. Szukaliśmy pomysłu na siebie i w 1992 roku wyjechaliśmy do USA, aby tam znaleźć swoje miejsce. Stany bardzo mi się podobały, ale tęskniłam za tym, co zostało w Polsce – za resztą rodziny, za tradycją, za znajomymi miejscami. Byłam motorem powrotu do kraju, ale chcieliśmy mieć na to jakiś plan. Pewnego dnia w amerykańskiej prasie ukazało się ogłoszenie, że firma McDonald’s poszukuje przyszłych franczyzobiorców w Polsce. Postanowiliśmy spróbować. Wróciłam do Europy i podczas rozmowy z przedstawicielami McDonald’s zostałam zakwalifikowana do rocznego szkolenia na franczyzobiorcę. Rok później, w 1995 roku, jako pierwsza kobieta franczyzobiorczyni, otworzyłam swoją pierwszą restaurację w Łodzi przy ulicy Piotrkowskiej. Taki był początek mojej historii.

8 restauracji, 8 zespołów, ponad 500 osób. Jak udaje się pani zarządzać taką liczbą pracowników?

Nie od razu zostałam szefem aż tak dużego zespołu, mogłam więc stopniowo powiększać swoją załogę. Przez pierwsze 9 lat miałam tylko jedną restaurację, a zatem zatrudnionych ok. 50-60 osób. Z biegiem lat przybywało restauracji i pracowników. Moje predyspozycje wewnętrzne i ciągłe szkolenia organizowane przez McDonald’s pozwoliły na poszerzanie wiedzy i gromadzenie doświadczenia w zarządzaniu zespołem. Wszystkich konsultantów, kierowników i asystentów znam bardzo dobrze – codziennie z nimi rozmawiam, odwiedzam ich w pracy, jestem na bieżąco z wyzwaniami, z którymi się zmagają. Zależy mi na długotrwałych relacjach, dlatego dbam o moich współpracowników. Dzięki temu niektóre osoby są ze mną już dobrych kilkanaście lat.

25 lat to długi staż, a specyfika tej pracy to duża dynamika i konieczność reagowania na zmiany. Jak pani sobie z tym radzi?

Nie zamykam się na zmiany, narzucane przez rynek. Jest mi łatwiej, bo współpracuje z dużym koncernem, który co prawda jest zarządzany globalnie, ale daje też dużą swobodę decyzji. Uważam, że potrzeby kierunek zmian w McDonald’s wytyczają potrzeby konsumentów, którzy oczekują sprawnej obsługi, rozsądnych cen i szerokiej oferty, z której możemy korzystać na wiele sposobów.

Przez te 25 lat sporo się zmieniło w naszym kraju. A jak z pani perspektywy zmienił się przez ten czas McDonald’s Polska?

Miałam przyjemność współpracować z wszystkimi dyrektorami McDonald’s z rynku polskiego i uważam, że każdy z nich wniósł ogromną wartość do tego biznesu. Przeszliśmy gruntowny rebranding, mamy nowocześniejsze linie produkcyjne i ciągle inwestujemy, wprowadzając kolejne udogodnienia dla naszych gości. Polska stała się w ostatnich latach jednym z najbardziej innowacyjnych rynków dla McDonald’s. Coś, co jest u nas stałe, to gościnność. Dokładamy wszelkich starań, żeby goście czuli się u nas jak w domu i zawsze wychodzili z restauracji zadowoleni, z uśmiechem na twarzy.

McDonald’s od niedawna przybiera twarz pracowników zajmujących stanowisko lidera gościnności. Nominację do nagrody dostała pani m.in. dzięki wzorowemu wprowadzaniu tego stanowiska do struktur restauracji.

To prawda. Przyznaję, że dla mnie gościnność to podstawa funkcjonowania biznesu – bez względu na jego specyfikę. Zawsze byłam otwarta na dostawców, pracowników, gości… po prostu na człowieka. Dlatego wprowadzenie roli lidera gościnności nie było dla mnie dużym wyzwaniem. Skupiłam się po prostu na doborze odpowiednich osób na to stanowisko, chciałam wykorzystać ich naturalne predyspozycje i potencjał. Cieszę się, że doceniają to nie tylko odwiedzający nasze restauracje, ale także kapituła konkursu.

Dziś możemy mówić o sporym sukcesie. Ale jak było na początku? Spodziewała się pani, że sprawy przybiorą taki obrót?

Pamiętam jedną z pierwszych moich wizyt na światowej konwencji McDonald’s w Orlando. Wtedy miałam tylko jedną restaurację, ale poznałam franczyzobiorców z całego świata z wieloletnim doświadczeniem, którzy zainspirowali mnie do rozwoju. Wtedy jeszcze nie mogłam sobie wyobrazić, że ja też kiedyś wypracuję tak wysoką pozycję. Jednak to właśnie te spotkania z bardziej doświadczonymi franczyzobiorcami były dla mnie inspiracją i siłą napędową działań.

Kto pomógł pani postawić pierwsze kroki?

Kiedy otwierałam swoją pierwszą restaurację w Łodzi, moim konsultantem był Piotr Jucha – obecny VP Global Restaurant Development & Restaurant Solutions Group. To on mnie nauczył odważnego patrzenia w przyszłość i tego, że nie powinnam bać się inwestycji i zmian, że nie mogę stać w miejscu, że trzeba iść do przodu i zawsze być o krok dalej niż konkurencja. Zapamiętałam te słowa i to one pozwalały mi się rozwijać. Wiedziałam, że to w którymś momencie zaprocentuje i pozwoli mi na stworzenie dużej i stabilnej firmy, o której zawsze marzyłam, i w którą będę mogła zaangażować swoich bliskich.

No właśnie, bliscy – mąż i syn – pomagają pani w wypełnianiu obowiązków...

Tak, to nasz wspólny biznes. Codziennie wspólnie rozmawiamy z kierownikami i menadżerami, poznajemy ich potrzeby i wyzwania, z którymi się zmagają. Każdy dzień jest inny. Staram się zaplanować z wyprzedzeniem kalendarz, ale zawsze dużo się dzieje i trzeba reagować na bieżącą sytuację.

Plan dnia jest pewnie mocno napięty. Czy w natłoku zadań znajduje pani czas na pasje?

Nie powiem, że łatwo jest znaleźć czas wolny. Kiedy jednak mam czas tylko dla siebie, czytam książki, oglądam filmy. Moją ogromną pasją są podróże – wraz z mężem odwiedziliśmy 6 kontynentów i na pewno nie zamierzamy rezygnować z poznawania świata i innych kultur. Od pewnego czasu dochodzę jednak do wniosku, że ja najbardziej… lubię swoją pracę! Moja 84-letnia mama wciąż jest częściowo aktywna zawodowo, więc może mam to zapisane w genach (śmiech)? Ja po prostu lubię kontakt z ludźmi, uwielbiam ich poznawać i z nimi rozmawiać.

Praca, pasje, podróże… to jednak nie wszystko! Aktywnie działa pani na rzecz fundacji Ronalda McDonalda.

To jest wypadkowa tego, o czym powiedziałam wcześniej – nie zamykam się na człowieka i lubię pomagać. Jestem w radzie fundacji i staram się rozbudzić wrażliwość na potrzeby innych również wśród moich pracowników. Dzięki temu naszym restauracjom udaje się pozyskać naprawdę imponujące kwoty dla potrzebujących.

Sporo powiedzieliśmy o sukcesach. Jednak droga na szczyt bywa kręta. Z jakim największym wyzwaniem spotkała się pani tej pory?

Było ich naprawdę wiele, trudno mi wskazać konkretne wydarzenie. Trudnym etapem w moim życiu była przeprowadzka z centralnej Polski na północ kraju, z dużej aglomeracji do 17-tysięcznej Ustki. Minęło sporo czasu, zanim udało mi się w pełni zadomowić. Mój największy sukces to fakt, że udało mi się zarazić pasją do tej pracy mojego syna. Po studiach podjął decyzję, że chce współpracować z nami i rozwijać rodzinny biznes. Cieszę się, że owoce naszej pracy zostaną w rodzinie. Jestem dumna z tego, co udało mi się osiągnąć.

A nie osiągnęłaby pani tego wszystkiego, gdyby nie...

…konsekwencja! Trzeba mieć wizję i wiedzieć, gdzie chce się dojść. Warto być też otwartym na zmiany i przede wszystkim szanować drugiego człowieka. Nie zawsze wszystko układa się po naszej myśli, jednak nigdy nie straciłam wiary w to, co robię. Zdarza mi się bywać nieco impulsywną, jednak nigdy nie podejmuję pochopnych decyzji i zawsze jestem otwarta na dialog i inne spojrzenie. Jestem tu, gdzie jestem, dzięki pracowitości, uporowi i konsekwencji.

Przeczytaj
poprzedni
21 lutego 2020
Największym plusem pracy w McDonald’s jest dla mnie elastyczny grafik i atmosfera
Przeczytaj
następny
25 maja 2020
Ponad 70 tysięcy McZestawów Mocy trafiło do szpitali!
Aplikuj

Ta strona zapisuje ciasteczka
(pliki cookie)

Nasze Witryny i Aplikacje Mobilne korzystają z plików cookie w celu dostarczania treści i funkcjonalności, którymi są zainteresowani użytkownicy. Ponadto używamy plików cookie w celach analitycznych i reklamowych; możesz to zmienić w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej lub korzystając z przycisku [WIĘCEJ USTAWIEŃ].

Więcej informacji znajdziesz w  zaktualizowanych zasadach ochrony prywatności .

Ustawienia plików cookie

Absolutnie niezbędne pliki cookie
Są to pliki cookie, które są niezbędne do świadczenia usług i zapewnienia dostępności funkcjonalności, o które wyraźnie prosisz. Możemy korzystać z plików cookie i technologii monitorujących w celu zapobiegania nadużyciom, poprawy bezpieczeństwa, administracji systemem lub umożliwienia Tobie korzystania z funkcji obsługi płatności. Nie mamy obowiązku uzyskać Twojej zgody w związku z plikami cookie, które są absolutnie niezbędne.

Pliki cookie służące do analizy oraz oceny wydajności
Pliki cookie możemy wykorzystywać w celu oceny wydajności naszych Witryn i Aplikacji Mobilnych i podniesienia jakości treści oferowanych za ich pośrednictwem.

Reklamowe pliki cookie
My sami oraz zewnętrzni reklamodawcy możemy korzystać z plików cookie, aby móc zaprezentować Tobie najlepiej dopasowane produkty, oferty oraz reklamy. Reklamowe pliki cookie pozwalają nam także przedstawić na Witrynach oraz Aplikacjach Mobilnych treści, które są dostosowane do Ciebie i Twoich indywidualnych zainteresowań.

OK