Prestiżowa marka i elastyczne godziny przyciągają ludzi Aplikuj

Rozmowa z Hanną Krawczyk, menadżerem restauracji McDonald’s przy ulicy Solidarności w Kępnie

W jaki sposób trafiła pani do sieci restauracji McDonald’s?

Zaczęłam tutaj pracować dziewięć lat temu. Początkowo przychodziłam do restauracji tylko w weekendy, ponieważ musiałam wszystko pogodzić z nauką. Potem postanowiłam zostać na stałe i związać się z tą marką. Przez pewien czas pracowałam poza granicami Polski,  ale szybko tu wróciłam. Brakowało mi tej atmosfery i panującego tu klimatu.

A co w tej pracy jest tak atrakcyjne, że zdecydowała się pani na powrót?

Ważny jest kontakt z ludźmi, ale ponadto chcę także podkreślić, że cały nasz zespół tworzy bardzo zgraną paczkę. Kiedy trzeba pracujemy, kiedy można żartujemy i śmiejemy się. Jest u nas zawsze wesoło. Dobre relacje pomiędzy pracownikami są bardzo ważne wszędzie. Jest nas tutaj łącznie zatrudnionych czterdzieści osób, z czego jednocześnie na danej zmianie pracuje zazwyczaj około piętnastu. Jest to zawsze uzależnione od ruchu i aktualnego zapotrzebowania.

Istnieje powszechna opinia, że restauracje McDonald’s to miejsca pracy przeznaczone przede wszystkim dla ludzi młodych. Czy takie stwierdzenie jest rzeczywiście uzasadnione?

Niekoniecznie. Owszem, mamy tutaj sporo pracowników w młodym wieku, ale są również osoby starsze. Służą one swoim większym doświadczeniem zawodowym i życiowym. Z powodzeniem odnajdują się w tej pracy. Przekrój wiekowy załogi jest u nas bardzo szeroki, bo w okresie wakacyjnym dodatkowo mamy pozwolenie na zatrudnianie również osób młodocianych, które ukończyły 16. rok życia. Tak więc jedni sobie u nas tylko dorabiają, natomiast dla innych praca ta stanowi główne źródło utrzymania. Wszyscy jednak potrafią bez problemów znaleźć ze sobą wspólny język.

W jaki sposób zostaje się pracownikiem restauracji McDonald’s? Prowadzicie państwo rekrutację poprzez ogłoszenia czy też może ktoś kogoś poleca?

Jeśli potrzebujemy nowych kadr, informujemy o tym w lokalnych mediach, na ulicznych billboardach, jak również na platformie internetowej. Skala zainteresowania jest różna w poszczególnych okresach. Jest to uzależnione w dużej mierze od aktualnej sytuacji na rynku pracy na terenie powiatu kępińskiego. Nigdy jednak chętnych nie brakuje.

Co, pani zdaniem, jest głównym magnesem, który przyciąga ludzi właśnie do tej sieci? 

Oprócz prestiżowej marki niewątpliwie dużym plusem jest elastyczność czasu zatrudnienia. Każdy ma możliwość indywidualnego wyboru godzin pracy. Dzięki temu można bez problemów pogodzić to z nauką, studiami, życiem rodzinnym czy jeszcze innymi obowiązkami. Jedni na przykład chcą  pracować tylko w weekendy, z kolei inni na odwrót – tylko w środku tygodnia. Jedni preferują godzinny poranne, inni popołudniowe, a jeszcze inni wieczorne czy nocne. Zadaniem naszej personalnej jest uwzględnienie tych wszystkich życzeń i opracowanie odpowiedniego grafiku. Bywa, że w ciągu dnia praktycznie co godzinę ktoś dochodzi lub odchodzi. Wszystkim jednak taki system pracy bardzo odpowiada. Trzeba również  podkreślić, że praca w naszej sieci to możliwość nabycia umiejętności przydatnych w życiu.

W przypadku kępińskiego „Maka” uwagę zwraca jego dobre położenie przy ruchliwej drodze  krajowej nr 11, biegnącej znad morza przez Wielkopolskę na Śląsk. Na parkingu przed restauracją można zauważyć wiele samochodów z obcymi numerami rejestracyjnymi. 

W odległości ośmiu kilometrów stąd znajdują się  duże zakłady meblarskie. Kierowcy ciężarówek robią sobie tutaj postój. Odpoczywają i chętnie wstępują do nas. Samochody osobowe często korzystają z naszego  stanowiska McDrive. Oczywiście, wśród naszych klientów jest także wielu mieszkańców Kępna oraz okolicznych miejscowości. 

W branży meblarskiej, o której pani wspomniała, pracę na terenie powiatu kępińskiego znalazło kilkuset obcokrajowców zza naszej wschodniej granicy.  Czy w restauracji McDonald’s także można ich spotkać?

Tak, mamy tutaj panie z Ukrainy. Pracują u nas zarówno na zapleczu, jak i bezpośrednio przy obsłudze klientów. Cały czas uczymy je języka polskiego. Muszę przyznać, że bardzo dobrze sobie radzą ze swoimi obowiązkami.

Mówi się, że sieć McDonald’s oferuje możliwość dość szybkiego awansu zawodowego. Jak to było w pani  przypadku?

W naszej restauracji nie ma tak dużych rotacji kadrowych, jak to ma miejsce w dużych miastach. Stąd i przy jakichkolwiek awansach trzeba się po prostu bardziej wykazać. Pierwszy awans, na instruktora, dostałam po czterech latach od podjęcia zatrudnienia. Do moich obowiązków od tego momentu należało dodatkowo szkolenie nowych pracowników. Kolejny awans, na menadżera, odebrałam po dwóch kolejnych latach. Wyższymi szczeblami w naszej hierarchii są stanowiska asystenta kierownika i kierownika.

Hanna Krawczyk pracuje w sieci McDonald’s od 9 lat

Artykuł przygotowany i pierwotnie opublikowany przez "Głos Wielkopolski"
Przeczytaj
poprzedni
8 lutego 2019
Studia dzienne i praca? To możliwe!
Przeczytaj
następny
17 maja 2019
Studiuję dziennie, więc przychodzę do pracy wtedy, kiedy mogę
Aplikuj