Najbardziej podoba mi się w McDonald’s tempo pracy i różnorodność zadań Aplikuj

Zanim trafiłem do McDonald’s pracowałem w branży handlowej – 12 lat w dużej sieci hurtowni, gdzie przeszedłem ścieżkę kariery od pracownika do managera. Później postanowiłem coś zmienić i zostałem przedstawicielem handlowym. Zajmowałem się dystrybucją filmów, muzyki, później też innych produktów. Po ponad 10 latach przyszedł czas na zmiany. Chciałem spróbować czegoś nowego. Interesuję się baristyką, uwielbiam kawę i sam wypijam jej ogromne ilości, więc postanowiłem spróbować swoich sił w McCafé. Pomyślałem, że to też dobra okazja, żeby nauczyć się samemu sztuki parzenia kawy. Wysłałem CV do restauracji i w tym samym tygodniu dostałem zaproszenie na rozmowę. Później to już szybko poszło: podpisałem dokumenty, zrobiłem badania i zaraz przed świętami Bożego Narodzenia rozpocząłem pracę. To był mój chrzest bojowy, bo wiadomo, że wtedy jest największy ruch, ale dałem radę!

Szybko złapałem rytm
Moje początki pracy w McDonald’s były ciekawe. Część rzeczy nauczyłem się w trakcie szkoleń, podpatrywałem też innych pracowników i szybko złapałem rytm. Ogarnąłem wszystko na tyle dobrze i szybko, że zespół myślał, że jestem pracownikiem z biura albo jakimś dziennikarzem, który ma za zadanie napisać artykuł o tym, jak działa McDonald’s. A ja po prostu przyszedłem tutaj do pracy, bo chciałem spróbować czegoś nowego i zmienić zajęcie. Zaczynałem oczywiście jak każdy – jako podstawowy pracownik. Później otrzymałem awans na managera serwisu, a teraz jestem managerem zmiany. W McDonald’s jest jasno określona ścieżka kariery – każde stanowisko ma swoją charakterystykę i wymagania. Firma nagradza zaangażowanie pracowników. Wiadomo – aby awansować, trzeba się starać i wychodzić z inicjatywą. Jak widzimy, że ktoś ma więcej obowiązków, to pomagamy, a nie odliczamy czas do końca.

Nikt nikomu nie robi pod górkę
Aktualnie kieruję zmianą, muszę odpowiednio rozłożyć pracę ludzi i podzielić zadania. Analizuję też grafik i decyduję, jeśli trzeba np. wysłać pomoc do zaprzyjaźnionej restauracji. Dzieje się tak wtedy, kiedy odbywa się jakieś wydarzenie, impreza, po której wiemy, że będzie większy ruch. Oczywiście zanim objąłem to stanowisko, otrzymałem odpowiednie przygotowanie i kursy z obszaru zarządzania. Dzięki pracy w McDonald’s nabyłem wiele cennych umiejętności i poznałem standardy obsługi klienta. To, co podoba mi się tu najbardziej, to właśnie tempo pracy i różnorodność zadań. Jako manager mam wpływ na wszystkie obszary restauracji – kuchnia, serwis, nie ma monotonii. Staramy się tworzyć taki zespół, w którym się współpracuje, a nie robi komuś pod górkę. Nie wszyscy mają predyspozycje, żeby się sprawdzać na każdym polu. Są osoby wielofunkcyjne i takie, które się odnajdują tylko na jednym stanowisku i są zadowolone. Oczywiście, jak w każdej pracy – coś się może nie udać, coś się zepsuje, ale wtedy po prostu się rozmawia. Na kierowniczkę zawsze można liczyć. Goście też wpływają na dobrą atmosferę w restauracji – mamy wiele osób, które odwiedzają nas regularnie. Są zaprzyjaźnieni panowie taksówkarze, których zamówienia znamy na pamięć i donosimy gotowe do stolika, nawet kiedy nie biorą lokalizatora. Czasami odwiedzają nas ciekawe osoby. Ostatnio miałem bardzo interesującą rozmowę z byłym wojskowym, który opowiadał mi o sytuacji na Bliskim Wschodzie, a na koniec jeszcze podziękował za rozmowę. Cieszę się też z tego, że mamy elastyczny grafik. Gram w futbol amerykański w zespole Warsaw Eagles i dopasowuję sobie godziny pracy tak, żebym mógł się pojawiać na treningach.

Tomasz Archacki, manager w restauracji McDonald's

 

 

 

           

Przeczytaj
poprzedni
11 czerwca 2019
Pò kaszëbskù w McDonald’s
Przeczytaj
następny
13 września 2019
Druga młodość pracowników McDonald's
Aplikuj